Dziewczyna z pociągu

Najpierw to usłyszała. Pisk podobny do takiego, kiedy sadysta z horroru klasy D, bierze do ręki wirujące wiertło dentystyczne i delikatnie, można powiedzieć z finezją zaczyna piłować twój płat czołowy mózgu. Już czuła strumień wody wyrzucany przez wiertło z mocą ciśnienia węża Ochotniczej Straży Pożarnej, prawie widziała atakujące oko diody LED, którego siłę tak zachwalał Pan Jacek, przedstawiciel firmy dostarczającej sprzęt stomatologiczny. Nagle ulga. Mówiąc, że cisza to jakby nic nie powiedzieć. Otworzyła oczy, słysząc śpiew ptaków, tak dosłowny jakby roznoszony przez najlepszy układ głośników stereo, którego premiera obędzie się w 2035 roku. Przed oknem kliniki stał pociąg, ale nie żadne Pendolino czy nowoczesna SKM-ka, a taki o jakim mówiło się dalekobieżny z kultową wielką „2” wyrysowaną na między jego oknami. To chyba przejazd vintage – skwitowała i zaraz pomyślała, o przecież takim jeździło się na kolonie do Zakopanego, w takich wagonach opiekunki dzieci walczyły z palącymi pety wąsaczami, a napis WC świecił się stale na czerwono swoją krwistą barwą prawie krzycząc ZAJĘTE!  A zapach siedzeń, szkoda że nie można go jakoś nagrać i potem sobie popłakać nad nim, jak nad starymi przebojami sygnowanymi 90’s z  youtub’a.

Z tych jakże żywych rozmyślań wyrwał ją nieznany dzwonek telefonu – ciekawe, że dzwonił jej aparat, ale jego dzwonek był gwizdaniem Axla Rose’a z Gun’s N Roses z ballady Patience. Na telefonie zamiast nieznanego lub znanego numeru pojawiło się logo „Gunsów” z nieśmiertelnymi pistoletami Colta, które zdobiły dwie czerwone róże. Dobra, dobra – powiedziała do siebie silnym tonem, bo przecież taką była kobietą Agata, dont’t cry odbieram ten telefon!

Dziewczyna z pociągu Rozmowy w oczekiwalni Perfect Smile 01
Dziewczyna z pociągu

Słucham – powiedziała najsilniej jak umiała, jednocześnie barwiąc swój głos opanowaniem i dodając mu dla przeciwwagi szczyptę kobiecości. Witaj – usłyszała do drugiej stronie łagodny głos kobiety – tak aksamitny jakby przepuszczony przez dziesiątki mikserów do obróbki dźwięku. Przepraszam, że wyrwałam Panią z takiej sympatycznej nirwany. Po prostu mój pociąg się zatrzymał. Tak nagle. 

Dzień dobry – powiedziała uspokojona Agata. Ale…Pewnie chce się Pani zapytać o telefon, zaraz odpowiem – głos kobiety niczym plusz miękko szeptał do ucha Agaty. Najpierw Pani powiem Pani Agato, ze spóźnia się Pani zegarek. O minutę, dokładnie. Niby niewiele, ale kto wie gdyby nie to, może byśmy teraz nie rozmawiały?

Agata, spojrzała na osobowy. Dokładnie naprzeciwko okna w którego świetle siedziała, machała do niej kobieta. Właściwie, było widać ogromne afro włosów – loków które niespokojnie wyrywały się z pociągu, a całą twarz tej nieznajomej niczym maska pokrywały ogromne google lornetka. – Uprzedzę Pani pytanie – to lornetka mojego męża, zginął niedawno w Syrii wykonując ZADANIE. Temperatura wynosiła ponad 1000 stopni, ale ona przetrwała. Potrafi wypatrzyć PIN od karty z odległości kilometra – dlatego zauważyłam opóźnienie Pani czasomierza – wytłumaczyła się pasażerka.

Ale, ale – nie przestawała pytać, Agata jakby nieznajoma była ożywioną wersją google, skąd znała Pani mój numer telefonu? Chciała dodać do jasnej cholery, ale bała się że zadziała to jak automatyczny DELETE i cała ta tak absurdalnie sympatyczna rozmowa, rozpłynie się tak niespodziewanie jak się rozpoczęła.

Pani Agato – głos nieznajomej masował ucho Agaty jak najdoskonalsza tajlandzka mistrzyni tego fachu. Mam tutaj coś, co każdy. Aplikację, co prawda z modułem, który już taki oczywisty nie jest. Wybieram jak filtr w wyszukiwaniu pojazdów na portalu aukcyjnym, numery telefonów o obszarze, który sama zawężam i rozszerzam. Mogę wybrać płeć, wiek i inne. Ale, wtrąciła Agata – która już odzyskiwała pełną pewność siebie – może Pani zadzwonić do tych osób, niezależnie czy mają nastój do tego, prawda?

Zdecydowanie powiedziała – kompletnie nie zbita z tropu pasażerka. Ale, szczerze czy ty Agato nigdy, nie wykorzystujesz swoich przewag w codziennym życiu? Oczywiście, pozytywnie – zaznaczyła.

Dobra, dobra, epicko jak mówi młodzież wygrałam tą rundę – jestem Czerwona powiedziała pasażerka, możesz mnie tak nazywać. Chwilowo nie mam imienia, ale jeśli ci to nie przeszkadza, to tak poproszę. Miałam logikę na studiach – kontynuowała i jeśli byłam grzeczną studentką to myślę, że teraz powinnaś mnie zapytać dokąd jadę. Prrryyyyy – stój! krzyknęła Agata. Mój punkt – droga Czerwona koleżanko teraz to stoisz i nigdzie nie jedziesz, bo twój żelazny rumak stoi na torach i ani drgnie. O walczysz – zapaliła się nieznajoma. Teraz mój ruch. Kliknij ten link, który ci wysłałam. Widzisz to co ja? Ściągam on-line obraz z wszystkich kamer zainstalowanych na tej linii kolejowej. Zobacz sama.

Rzeczywiście, na telefonie Agaty wyświetlił się ruchomy obraz – sam dół gdańskiego wysokościowca „Zieleniaka”, a na torach coś co przypominało dużego amerykańskiego puckup’a z obszerną paką i mocno kwadratową kabiną. To była zwykła niewielka kolejowa drezyna, do przewozu podkładów i brygad naprawczych. Obraz stał się na chwilę ziarnisty, by po chwili ten sam pojazd uchwycić z widokiem na ogromne roboty – nieśmiertelne dźwigi KONE wyprodukowane w latach 70 dla Stoczni Gdańskiej. Potem video na moment się rozpikselowało, by wrócić do dziwnego kadru obrotowej kamery, która chwyciła szpital przy ul. Klinicznej.

Ojej wyraźnie sentymentalnie wyrwało się Agacie – wiesz Czerwona urodziłam się tutaj. Wspominaj, wspominaj, to dobre dla głowy – odparowała. Niespodziewanie, podobny podobny w tonie pisk hamującego pojazdu kolejowego wszedł brutalnie w miękkość tej konwersacji dwóch zupełnie sobie obcych kobiet. Czerwona, zgrabnie wskoczyła na platformę kolejowej drezyny, mimo wysokich szpilek, przybijając piątkę z obydwoma kolejarzami.

Agatko – pieszczotliwie krzyknęła – popatrz proszę – oto kolejowy mobilny gabinet stomatologiczny! Czerwona otworzyła szeroko usta, a jeden z robotników niewielkimi szczypcami zanurkował w jej buzi. Mamy go, mamy go – Czerwona uniosła z górę coś co musiało być zębem. I tak był zjedzony przez robaki – znaczy próchnicę – powiedziała znów do telefonu. Trzymaj, rzuciła go w stronę gabinetu, obciążając worek ze cenną zawartością kruszywem z torów.  Agato, proszę o wykonanie dla mnie 32 nowych pięknych białych ząbków, koniecznie z tego samego materiału! Wiem że dacie radę! Papa, pomachała.

Dziewczyna z pociągu Rozmowy w oczekiwalni Perfect Smile 02

Drezyna ruszyła. Na telefonie Agaty, pojawiało się zdjęcie panoramiczne zębów pasażerki, wraz z jej bardzo dokładnymi fotkami twarzy i coś jeszcze. Pokaźna suma transferu bankowego z dopiskiem: Dziękuję za naszą znajomość, życie bywa zaskakujące. Prawda, Agatko? Czerwona.

                                                                                       3 miesiące później….

Doktor Tomasz Zarański, odebrał telefon z laboratorium.  – Tomek, przykro mi. Absolutnie nikt, w Polsce i na świecie nie jest  stanie stwierdzić z jakiego materiału został wykonany ten ząb.

Wszelkie postacie i wydarzenia, które miały miejsce w opowiadaniu są fikcją literacką. Perfect Smile Clinic Wrzeszcz wręcz odwrotnie – jest jak najbardziej prawdziwa – zapraszamy ciepło, gorąco a nawet upalnie.

Zobacz inne opowiadania:

Road to Hel Opowiadania w oczekiwalni 05

Road to Hel.

To czoper Bejbe rozmowy w oczekiwalni Perfect Smile Wrzeszcz 02

To czoper Bejbe.